26 kwietnia 2015

Rosół #3

Tym razem rosół, który mnie wzmocnił w chorobie... (jeśli macie szybkowar to czas gotowania rosołów skraca się do 15 minut :)

Nie mam pomysłu na jego nazwę więc nazwałam go rosół nr 3, bo to przecież już 3 rosół w cyklu rosołowym :)

Ten jest inny, bo do picia. Nie będzie warzyw, tylko przyprawy. To czysta magia :) 

Składniki:  (ja miałam garnek 2 litry, jak macie większy to po prostu zwiększcie proporcje przypraw, ale nie musicie się trzymać przepisu dosłownie)

  • porcja rosołowa (ja wrzucam 3 skrzydełka)
  • 4 plasterki imbiru (nie obierałam ze skórki, bo mi się nie chciało)
  • 1 duża cebula (ja akurat miałam czerwoną)
  • 2 grzyby shiitake*
  • 5 ziaren czarnego kardamonu (do kupienia w sklepach typu Kuchnie Świata)
  • papryczka chilli (dajecie ile chcecie i jakie chcecie ostre, ja nie miałam jej w kawałkach i użyłam chilli w proszku 1/2 łyżeczki)
  • 1/3 kubka płatków bonito*
  • łyżeczka ziela angielskiego
  • 1 łyżeczka ziaren kolendry
  • kilka liści suszonych kaffir (w Kuchniach Świata łatwo dostępne)
  • sól do smaku

czarny kardamon i suszone liście limonki kaffir

*Jeśli ten post jest pierwszym, który czytasz o rosole to zachęcam do poczytania postu o ramenie, tam są opisane krótko bonito i shiitake.

Wszystko wrzucamy do garnka, do gotującej się wody i niech pyrka 4-5 h. 

Kiedy się zrobi, rozgniatamy ząbek czosnku, wrzucamy do kubka, zalewamy gorącym rosołem. Możecie posypać płatkami chilli, ja (jak zwykle) wsypałam za dużo chilli już wcześniej i wystarczy mi ostrości :)

Na zdrowie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz