29 grudnia 2015

Słodki likier ziołowy - Benedyktynka

Dziś wersji tej nalewki jest tyle ile osób, które ją nastawiają. Nie zmienia to faktu, że pewne połączenia ziół dają niezły efekt zdrowotny i smakowy :)



                                          HISTORIA                                     

Historia może i długa, ale wiem, że są wielbiciele takich opowiastek, więc serwuję historię (chyba) najsłynniejszej nalewki :)

"...W 1505 roku brat Bernardo Vincelli wraz z innymi włoskimi mnichami, przybył z Monte Cassino do opactwa Fécamp w Normandii. Już wtedy był znany ze swych umiejętności w dziedzinie przywracania zdrowia chorym. Sprowadzając ich, ówczesny opat Boyer chciał przywrócić swemu klasztorowi dawną sławę.
Pięć lat później, w 1510 roku Bernardo opracował kolejną recepturę leczniczego napoju, składającą się z ziół i korzeni zalewanych rumem. Był on określany mianem „cordial”, czyli środek wzmacniający, nasercowy. Pierwotnie był produkowany z roślin zbieranych nad brzegiem morza, dzięki czemu zawierał cenny dla zdrowia jod. Ten „cudowny napój”, jak go początkowo określano, służył do leczenia chorych, ale szybko zyskał uznanie również ze względu na swe walory smakowe. Według tradycji, pierwszy mnich, który go skosztował miał wykrzyknąć z zachwytu: „Deo optimo maximo!" (Bogu najwyższemu chwała!)..."

Do dziś na butelkach jest skrót DOM.

"...Benedyktyni z Fécamp produkowali go przez blisko 300 lat, aż do wybuchu Rewolucji, kiedy to klasztor został spustoszony, a zakonnicy rozproszeni. Ostatni z mnichów opuszczających opactwo powierzył najcenniejsze dzieła z biblioteki Prosperowi Couillard, miejskiemu urzędnikowi. Księgi znalazły się więc w jego zbiorach rodzinnych, lecz manuskrypt Bernarda nie budził niczyjego zainteresowania – leczniczy napój zniknął na prawie 70 lat. Dopiero w roku 1863 spokrewniony z Couillardem Alexandre le Grand, handlarz win, znawca alkoholi i przedstawiciel starego rodu z Fécamp, odnalazł rękopis Vincellego – 600 stron zapisanych pismem gotyckim, w różnych językach. Ostatnia część księgi zawierała przepisy na preparaty lecznicze. Odczytanie i zrozumienie wiadomej receptury zajęło mu blisko rok. W jej skład wchodziło ok 40 ziół i korzeni, m.in. kardamon, mięta, melisa, arcydzięgiel, kolendra, hyzop, wanilia, szafran. Dysponując nowoczesną wiedzą na temat produkcji alkoholi, zmodyfikował przepis, czyniąc z leczniczego eliksiru wysokiej klasy trunek, który miał konkurować z najlepszymi markami: „Likier mnichów benedyktyńskich z opactwa Fécamp”, w skrócie – Bénédictine (polska nazwa: Benedyktyn, z czasem przyjęła pierwotną żeńską formę: Benedyktynka)..."

"...Pierwotna receptura Benedyktynki Vincellego w różnych opactwach podlegała konfrontacji z doświadczeniem medycznym miejscowych braci lekarzy i aptekarzy i z cenionymi przez nich ziołami. W konsekwencji receptura ulegała modyfikacji: niektóre zioła zastępowano innymi, kolejne dodawano uzyskując rozszerzone i wzmocnione działanie oraz wpływając na finalny smak i aromat. W konsekwencji w różnych klasztorach powstały znacznie różniące się od siebie wersje tego specyfiku.
W tej tradycji zakorzeniona jest także lubińska Benedyktynka, oparta na 21 składnikach ziołowych, wciąż posiadająca zdecydowanie leczniczy charakter. Jej działanie ukierunkowane jest przede wszystkim na dolegliwości i schorzenia układu pokarmowego (bóle, niestrawności, nieżyty, stany zapalne, wzdęcia, zgagę, itp.), ale doskonale spisuje się także jako środek wspomagający trawienie, wzmacniający, rozgrzewający, uspokajający, kojący migrenę i polepszający sen..." [http://www.benedyktynka.pl/]

                   JEDNA Z WIELU RECEPTUR :)                      


Składniki: 
1 litr wódki
300 g cukru

Suszone zioła:
6 g kolendry
3 g jałowca
3 g kminku 
3 g czarnuszki
3 ziarnka pieprzu czarnego
1 goździk
0,5 g anyżu
1 g mięty
1,5 g majeranku
0,5 g szafranu
5 g korzenia arcydzięgiela


Wykonanie:

  • zioła wsypać do szklanego słoja - zalać wódką, szczelnie zamknąć i odstawić na 3 tygodnie
  • przefiltrować nalewkę przez gazę
  • w osobnym garnku zrobić syrop cukrowy (podgrzać cukier z małą ilością wody do całkowitego rozpuszczenia się) i przestudzić
  • nalewkę połączyć z syropem i odstawić na tydzień
  • ponownie przefiltrować płyn przez gazę
  • rozlać do butelek na conajmniej 2 - 3 lata
  • niecierpliwi po miesiącu mogą się delektować (ja będę czekać, bo chcę maksymalnie wyciągnąć smak)

Będzie w sam raz na przejedzenie świąteczne w 2018 roku :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz