14 lutego 2016

Szynkowar

Jakiś czas temu na facebook'u zaprezentowałam nową "zabawkę" - szynkowar. Postanowiłam przybliżyć Wam to urządzenie (głównie tym co jeszcze go nie znają).

Mój szynkowar jest z firmy Biowin i od razu zainwestowałam w stal nierdzewną. Żadne tam plastiki, bo takie też widziałam. Konstrukcja prosta, jak budowa cepa, "aż" 3 elementy:


Pojemnik maksymalnie na 1,5 kg mięcha (jest też wersja na 3 kg). Ja w ramach nauki wykorzystywałam zwykle 0,5 kg, bo wiecie, jak coś nie wyjdzie to 0,5 kg tak bardzo nie szkoda, ale okazało się to tak proste, że nie może nie wyjść :) 

                                                 JAK TO DZIAŁA...                                                 
  • najpierw przygotowuję mięcho (doprawiam jeśli to mielone i marynuje jeśli to np. kawał schabu; przepisów na szynki, mielonki i pasztety cała masa w internecie)
  • zostawiam na "przegryzienie" na 24h w lodówce
  • mięso pakuję do szynkowara (na pasztet są specjalne woreczki, a do szynek jest siatka wędliniarska - ułatwiają one wyciągnięcie wędlin już gotowych)
  • jeśli porcję mam mniejszą niż 1,5 kg to wkładam ten element ze sprężyną i zakręcam - wszystko się fajnie dociśnie i dopasuje
  • do dużego garnka wkładam szynkowar i wlewam wodę, tak żeby sięgała do 2/3 wysokości urządzenia (woda w garnku nie powinna mocno bulgotać)
  • i tak mięso gotuje się przez 2-3 godziny 
  • w pokrywce mam otwór na termometr, przez co, łatwiej mi pilnować temperatury (w szynce/pasztecie powinna być 80-90 stopni)



                                                 MOJA PROPOZYCJA                                            
                   MIESZANKI PRZYPRAWOWEJ DO SCHABU 0,5 kg                   




- 1/2 łyżeczki cukru pudru
- 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego
- 1/3 łyżeczki rozmarynu
- 1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
- 1 łyżka soli peklowanej
- 1,5 łyżki żelatyny
- 1/2 łyżki majeranku
- 3 ziarna jałowca
- 4 ziela angielskie                                    *(mieszankę zmielić)

Mieszankę wsypałam do 75ml wody i zalałam nią schab. Po 24h w lodówce, wszystko wylądowało w woreczku (razem z wodą) i zagotowałam.

W końcu czuję, że jem mięso i prędko w sklepie nie kupię gotowej wędliny :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz